56-letni lekarz z Miami umarł na rzadką chorobę krwi (niszczenie przez organizm własnych płytek krwi - są one ważne dla krzepnięcia krwi i zapobiegania krwawieniom) 16 dni po przyjęciu "szczepionki" Pfizera na Covid! Pfizer mówi, że to na pewno nie od swego preparatu i pfizerowskie badania nie wykazały takich efektów, jakie doznał zmarły już lekarz! Natomiast żona medyka wprost głosi, że to na 100% od "szczepionki" jej mąż umarł! Podkreślała, że zdrowo żył, nie miał absolutnie żadnych problemów zdrowotnych, a jego stan zdrowia niezwykle drastycznie się pogorszył po wzięciu "szczepionki" - aż tak, że lekarze nie dowierzali i robili badania na ilość płytek krwi po kilka razy, żeby się upewnić, czy wyniki są faktycznie aż tak krytycznie złe! Pfizer zaczął badać tę sprawę! Lekarze przyznają, że "szczepionka" mogła być przyczyną zgonu medyka! 3 dni po "zaszczepieniu" mężczyzna zauważył wybroczyny, czerwone plamy na swoim ciele, wskazujące na krwawienie w stopach i nogach (może to na skutek rozchodzenia się po ciele lucyferazy i hydrożelu)! To ostry niemal brak płytek krwi! Lekarze nie dali rady uratować 56-letniego medyka! Nic mu nie pomagało! Zabił go udar krwotoczny! Żona zmarłego lekarza ostrzega przed warunkowo dopuszczoną "szczepionką", która została ekspresowo stworzona! "Musimy zwolnić tempo" - apeluje wdowa!


14 Jan
14Jan

Mateusz Zając

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.