05 May
05May

Mateusz Zając

Kilka dni temu wiceminister zdrowia Waldemar Kraska był w Radiu ZET pytany nt. "szczepień". Ważył słowa i stosunkowo niewiele zdradził, ale z jego wypowiedzi można sporo wywnioskować.

Kraska podkreślał, że niezwykle ważne jest osiągnięcie odporności zbiorowej na koronawirusa SARS-CoV-2. Zaznaczył, że zostanie ona osiągnięta, jeśli 90-95% obywateli się "zaszczepi". Nie jest to jednak prawdą z racji, że drogą immunizacji nie możemy osiągnąć skutecznej odporności stadnej. Masowe "szczepienia" przeciwko Covid-19 nie pomagają nam przezwyciężyć korony, a ją wspomagają. Poprzez to wspomaganie należy rozumieć powstawanie nowych - groźniejszych i bardziej zakaźnych - mutacji koronawirusa SARS-CoV-2, obniżenie ogólnej odporności ludzi. Prócz tego osoby "zaszczepione" biorą udział w eksperymencie medycznym, albowiem nie została zakończona III faza badań klinicznych nad niniejszymi preparatami. Nieznane są ich długoterminowe skutki.

Rząd dąży do tego, aby "zaszczepić" niemal wszystkich Polaków i Polki, co jest nieosiągalne, jeśli "szczepienia" byłyby w pełni dobrowolne. Na przełomie ostatnich 10 lat w każdym roku średnio ok. 4% obywateli Polski zaszczepiła się na grypę. Należy zaznaczyć, że szczepienia przeciw grypie były w wielu zakładach pracy, a propaganda proszczepionkowa była znacząca, lecz o wiele mniejsza niż ta, którą obserwujemy obecnie. Bieżąco na Covid-19 "zaszczepiła" się już około 1/3 obywateli, co jest potężnym wynikiem. To nieporównywalnie więcej niż chociażby rok temu na grypę. Takie wyniki zawdzięczamy niezwykle nachalnej propagandzie medialnej.

Okazuje się, że chęć "szczepienia" wzrasta wraz z wiekiem. Młodzi najmniej chcą się "szczepić", a seniorzy najbardziej. Rząd pomimo, że tempo "szczepień" jest szybkie i "zaszczepiło" się już bardzo dużo Polaków, to ciągle obywateli mocno "motywuje" do "szczepienia".

- "Będziemy namawiać, wprowadzamy różne akcje zachęcające." - odpowiedział wiceminister zdrowia na stwierdzenie redaktorki, że "zaszczepienie" 90-95% obywateli może się nie udać.

- "Być może będą jakieś wprowadzone zachęty dla osób, które się nie chcą szczepić." - dodał polityk.

Lakoniczne i ogólne odpowiedzi Kraski nie satysfakcjonowały Pani redaktor. Dziennikarka dopytała się wiceministra, jak rząd zamierza namawiać Polaków do "szczepienia".

- "Może niech to zostanie moją tajemnicą w tej chwili." - enigmatycznie odpowiedział Kraska.

- "Ja bym chciał, żeby przeważył zdrowy rozsądek [...]. Być może trzeba będzie stworzyć coś dodatkowego." - odpowiedział na kolejne próby uzyskania obszerniejszych wieści ze strony Pani redaktor.

Redaktorka usiłowała dalej pozyskać więcej informacji. Nie udało się jej to.

- "Nie mogę (zdradzić - przyp. red.)" - odparł polityk.

Rząd obecnie ma opracowany plan na sytuację, w której teraźniejsze zachęty do "szczepień" byłyby niewystarczające, aby masowo "szczepić" rzeszę Polaków. Władza jednak nie chce go ujawniać. Z wypowiedzi Kraski wynika, że chce on, aby akcja "szczepień" szła zgodnie z planem rządowym dzięki propagandzie medialnej, rządowej, a znacząca większość Polaków była za "szczepieniem".

Zachętą dla osób, które nie chcą się "szczepić" mogą być skutki paszportu "szczepionkowego". Bez takiego paszportu, który będzie wydawany osobom "zaszczepionym", może nie wejdzie się do np. restauracji, galerii, kina, teatru. Takie ograniczenia byłyby niezwykle uciążliwe i wielu ludzi nie mogłoby ich znieść, a wobec tego jednak by się "zaszczepiło".

Paszporty "szczepionkowe" mogą być środkiem, który Kraska miał na myśli. Mało prawdopodobne jest, aby w najbliższym czasie został wprowadzony przymus "szczepień". Będzie to realizowane w sposób "cichy", "ukryty", czyli że "szczepienie" nie będzie obowiązkowe, ale jeśli będziesz "niezaszczepiony", to nie będziesz mógł wejść do wielu miejsc, skorzystać z wielu usług, np. lotu samolotem, przejazdu pociągiem - staniesz się obywatelem drugiej kategorii (na początku, a w dalszych etapach będzie gorzej).

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.